Ski Museum na Słowacji

Ski Museum na Słowacji

Narty zrobione z beczki, ponadtrzymetrowe drewniane kolosy, cętkowane foki z prawdziwej foczej skóry, a nawet pierwsze wiązania Rottefelli. To tylko niektóre eksponaty zgromadzone w działającym od roku Ski Museum w Tatrzańskiej Łomnicy na Słowacji, które prezentuje historię sportów zimowych po południowej stronie Tatr do 1945 r.

Muzeum jest prywatnym przedsięwzięciem miejscowego entuzjasty narciarstwa i byłego biathlonisty Vladimíra Hubača. W ciągu dwudziestu jeden lat zgromadził ponad 300 par nart, w tym zupełnie unikatowe egzemplarze. Na wystawie pokazana została jedynie niewielka część kolekcji, za to najlepiej obrazująca, jak na przestrzeni lat zmieniał się ich wygląd i długość. Najstarsze pochodzą z połowy XVIII wieku, jednak największą dumą Hubača są masywne, mierzące aż 307 cm norweskie narty z 1885 roku. Wszystkie są drewniane, zakończone na dziobach charakterystycznym otworem. Przypuszczaliśmy, że mocowano do niego foki. Okazało się jednak, że przede wszystkim służył do spinania nart w specjalnym uchwycie, by nie prostowały się w czasie suszenia.

Zanim jednak pod Tatry pierwsze narty przywiózł ze sobą jako pamiątkę z emigracji do Norwegii aptekarz ze Starego Smokowca, do poruszania się po śniegu używano.. półokrągłych deseczek z beczki, a jeszcze wcześniej rakiet śnieżnych. W muzeum zgromadzone zostały wszystkie rodzaje rakiet wykorzystywanych po południowej stronie Tatr, wśród nich najlepiej sprawdzająca się w górskim terenie tzw. niedźwiedzia łapa. Pasjonaci historii mogą prześledzić, jak ewoluowały narciarskie wiązania: od zwykłego skórzanego paska, przez morską trzcinę, wiązania Zdarskiego, słynne kandahary po pierwsze wiązanie Rottefelli z 1927 roku, które zapoczątkowało rozdział między narciarstwem alpejskim a biegowym. Pan Hubač zdradził nam, że posiada kolekcję wszystkich wiązań Rottefelli – w sam raz na osobną wystawę.

Narty to jednak tylko część zgromadzonych w muzeum skarbów. Resztę z 300 m2 powierzchni wystawowej zajmują imponujące zbiory poświęcone historii pozostałych sportów zimowych. Ogromną popularnością cieszyły się łyżwy, na których jeżdżono po zamarzniętych tatrzańskich akwenach, m.in. po Szczyrbskim Jeziorze (dziś zamiast lodowiska jest na nim w zimie przygotowywana trasa biegowa), hokej, curling, saneczkarstwo i bobsleje. W ostatniej sali muzeum czeka zaaranżowany warsztat, w którym produkowano narty. Na podłodze leżą trociny, na stole dłuta, a w imadle tkwią powstające narty. Zupełnie jakby majster odszedł na moment od warsztatu, by zjeść drugie śniadanie. W okresie międzywojennym trzy najpopularniejsze słowackie warsztaty produkowały rocznie 6 tysięcy par nart.

Przez całą wystawę prowadzą tablice w języku słowackim i angielskim, napisane w prosty i ciekawy sposób. Można z nich dowiedzieć się m.in. skąd pochodzi i co znaczy sowo „ski”, kiedy dwa kijki zastąpiły jeden i w jaki sposób pewien uczeń stolarski z Holandii zrewolucjonizował łyżwiarstwo. Całość uzupełnia około 100 fotografii, pokazujących, jak w latach swej świetności służyły zgromadzone w muzeum eksponaty.

W budynku muzeum mieści się przytulna kawiarnia, w której można spróbować medovnika, czyli najpopularniejszego ciasta na Słowacji, a w recepcji można kupić m.in. buffy z nadrukiem starych nart. Co ciekawe, mimo braku finansowego wsparcia ze strony lokalnych władz, muzeum samo się utrzymuje. W ciągu niespełna roku odwiedziło je 17,5 tys. gości. (Dla porównania największe – choć według nas znacznie gorzej przygotowane – austriackie Muzeum Sportów Zimowych w Mürzzuschlag zwiedza rocznie 10 tys. osób.) Powinno dać to do myślenia zakopiańczykom, tym bardziej, że jest przecież człowiek, który przez lata zgromadził fantastyczne narciarskie zbiory. Tyle że na strychu nikt ich nie zobaczy.

Informacje praktyczne

Muzeum otwarte jest codziennie od 9.00 do 18.00 (w wakacje od 9.00 do 20.00). Bilet wstępu dla dorosłych kosztuje 3 euro, dla seniorów powyżej 60 lat 2 euro, dzieci powyżej 6 lat płacą 1,5 euro, a wycieczki szkolne 1 euro od osoby. Robienie zdjęć i kamerowanie kosztuje tylko 1 euro. Przed muzeum znajduje się mały parking, a tuż obok stacja kolejki elektrycznej. Jeśli ktoś ma ochotę na więcej zwiedzania, niedaleko czeka Muzeum TANAPu, czyli słowackiego odpowiednika Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Dane kontaktowe: Ski Museum Tatrzańska Łomnica 97, Słowacja, tel. +421 905 592 858, www.skimuseum.eu